-
Koszyk jest pusty
-
x
O nas – ręcznie robiona biżuteria tworzona z pasją
Wszystko zaczęło się bardzo zwyczajnie.
Od jednej bransoletki zrobionej dla kogoś bliskiego.
Nie planowałam firmy. Nie myślałam o sprzedaży. Po prostu lubiłam tworzyć. Siadałam wieczorem przy stole, wysypywałam koraliki, dobierałam kolory i robiłam coś od serca – najpierw dla mamy, siostry, kuzynki. Chciałam, żeby to było coś osobistego, niepowtarzalnego.
Potem ktoś z rodziny powiedział:
„Zrobisz mi jeszcze jedną? Tym razem w innym kolorze?”
I tak się zaczęło.
Z czasem bransoletki zaczęły podobać się koleżankom z pracy. Najpierw jedna poprosiła o taką samą. Potem druga. Później zaczęły się pytania:
„A sprzedajesz je?”
„Zrobisz na prezent?”
„Możesz dopasować pod konkretną osobę?”
Nie wiem nawet, kiedy to zaczęło rosnąć. Po prostu szło dalej. Zamówień było coraz więcej, a ja coraz bardziej w to wchodziłam. Kupowałam nowe materiały, szukałam lepszych dodatków, uczyłam się nowych rzeczy. Nadal robiłam to po pracy, nadal przy kuchennym stole – ale już z myślą, że komuś sprawi to radość.
W końcu ktoś podsunął mi pomysł, żeby pojechać na targi rękodzieła. Bałam się. Naprawdę się bałam. Czy ktoś w ogóle podejdzie? Czy moje bransoletki są „wystarczająco dobre”?
Pierwsze targi pamiętam do dziś. Stres, poprawianie ekspozycji co pięć minut, patrzenie, czy ktoś się zatrzyma. A potem pierwsza sprzedaż. Pierwsza rozmowa z kimś zupełnie obcym, kto powiedział:
„One są naprawdę piękne.”
To dodało mi skrzydeł.
Zaczęłam jeździć na kolejne targi i wystawy. Poznałam świetnych ludzi – innych twórców i klientów, którzy wracali po kolejne projekty. Każda bransoletka ma swoją historię. Jedna była na prezent dla przyjaciółki, inna na urodziny mamy, jeszcze inna „tak po prostu, żeby sobie poprawić humor”.
I tak krok po kroku z małego hobby zrobiło się coś większego.
Dziś czuję, że to dobry moment na kolejny etap. Chcę przenieść moją pracę do internetu. Chcę, żeby moje bransoletki mogły trafić do osób, które nigdy nie spotkają mnie na targach, ale szukają czegoś robionego z sercem.
To nadal ta sama ja.
Ten sam stół.
Ta sama pasja.
Tylko świat trochę większy. 🤍